Wadliwa decyzja a związek przyczynowy

Kontynuując wątek z poprzedniego wpisu, chciałbym wspomnieć, iż niestety uzyskanie przez byłego właściciela decyzji stwierdzającej wydanie decyzji wywłaszczeniowej z naruszeniem prawa nie gwarantuje wcale uzyskania odszkodowania za utraconą nieruchomość.

W postępowaniu o odszkodowanie powód musi bowiem wykazać, iż spełnione zostały trzy przesłanki:

  1. istnienie zdarzenia, które doprowadziło do wystąpienia szkody,
  2. powstanie szkody,
  3. istnienie związku przyczynowego pomiędzy tym zdarzeniem, a wystąpieniem szkody.

Udowodnienie dwóch pierwszych przesłanek jest dość proste. Dla wykazania pierwszej przesłanki wystarczające jest przedstawienie ostatecznej decyzji stwierdzającej wydanie decyzji wywłaszczeniowej z naruszeniem prawa.

Natomiast powstanie szkody wiąże się po prostu z utratą własności nieruchomości objętej wadliwą decyzją wywłaszczeniową.

Najwięcej problemów w praktyce sprawia wykazanie trzeciej przesłanki. Ustalenie związku przyczynowego związane jest z uzyskaniem odpowiedzi na pytanie: Czy powód utraciłby własność nieruchomości, gdyby rozstrzygnięcie w przedmiocie wywłaszczenia nastąpiło zgodnie z przepisami prawa?

Należy w tym miejscu wyróżnić dwie sytuacje:

  • organ administracji naruszył w ramach postępowania szereg przepisów proceduralnych. Dla przykładu można wskazać zaniechanie przeprowadzenia postępowania dowodowego, brak doręczenia decyzji stronom, podpisanie decyzji przez osobę, która nie została do tego upoważniona, brak podpisania decyzji.
  • organ administracji błędnie zastosował prawo materialne – np. orzekł o wywłaszczeniu nieruchomości, która ze względu na swój status nie mogła być wywłaszczona zgodnie z zastosowanymi przepisami prawa.

W obu wypadkach były właściciel powinien uzyskać decyzję stwierdzającą wydanie takiej decyzji wywłaszczeniowej z naruszeniem prawa (albo stwierdzającą jej nieważność). Różnica polega na tym, że o ile w drugim przypadku praktycznie pewnym jest, że gdyby organ nie naruszył prawa materialnego, to nie orzekłby o wywłaszczeniu, to w pierwszym przypadku wywłaszczenie i tak mogłoby zostać orzeczone.

Dlatego też w postępowaniu o odszkodowanie sąd powinien zbadać, czy na mocy ówczesnych przepisów dopuszczalne było wywłaszczenie danej nieruchomości. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, to w konsekwencji były właściciel nie uzyska żadnego odszkodowania.


Kiedy odszkodowanie za nieruchomość wywłaszczoną w PRL?

Osoby, które utraciły prawo własności na mocy decyzji administracyjnych wydanych w czasach PRL, nie zawsze mogą żądać zwrotu takiej nieruchomości od Skarbu Państwa.

Najistotniejszym dla ustalenia tej możliwość jest wynik postępowania zmierzającego do podważenia konkretnej decyzji administracyjnej o wywłaszczeniu. Już na tym etapie właściwy organ administracji może wydać dwa rodzaje orzeczeń na korzyść osoby, która utraciła własność – decyzję stwierdzającą nieważność decyzji wywłaszczeniowej albo decyzję stwierdzającą wydanie decyzji wywłaszczeniowej z naruszeniem prawa.

W przypadku stwierdzenia nieważności decyzji wywłaszczeniowej, droga do odzyskania nieruchomości pozostaje otwarta.

Natomiast w przypadku wydania decyzji drugiego rodzaju, nie jest już możliwe odzyskanie tej nieruchomości. Decyzja taka jest bowiem wydawana m. in. w przypadku, gdy wystąpiły już nieodwracalne skutki prawne decyzji wywłaszczeniowej. Za takie skutki uważane jest przede wszystkim zbycie wywłaszczonej nieruchomości przez Skarb Państwa (lub np. Gminę) na rzecz podmiotów trzecich. W takim bowiem przypadku właścicielem wywłaszczonej nieruchomości stał się podmiot trzeci korzystający z ochrony zapewnianej przez tzw. rękojmię dobrej wiary ksiąg wieczystych. W/w rękojmia uniemożliwia dochodzenie zwrotu nieruchomości od nabywcy korzystającego z tej ochrony.

W takim przypadku osobie wywłaszczonej pozostaje jedynie roszczenie odszkodowawcze na podstawie art. 4171 Kodeksu cywilnego.

Trzeba dodać, iż przekazanie przez Skarb Państwa w drodze decyzji administracyjnej nieruchomości na rzecz jednostki samorządu terytorialnego (np. Gminy, Województwa) co do zasady nie uniemożliwia dochodzenia zwrotu takiej nieruchomości.


Wycena służebności przesyłu

Witam ponownie po dłuższej nieobecności, mając jednocześnie nadzieję, że w przyszłości uniknę tak długich przestojów w publikowaniu wpisów na blogu.

Jednocześnie wracam z dobrą wiadomością dla wszystkich osób walczących z przedsiębiorcami przesyłowymi w sprawach dotyczących ustanowienia służebności przesyłu. Nie jest to może informacja na miarę zmiany linii orzeczniczej SN w przedmiocie zasiadywania tej służebności przed jej ustawowym uregulowaniem, ale może wpłynąć korzystnie i stabilizująco na ustalanie wartości wynagrodzenia przysługującego właścicielom nieruchomości obciążonej.

W grudniu 2014 r. Polska Federacja Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych uchwaliła mianowicie nowy Krajowy Standard Wyceny Specjalistyczny w zakresie ustalania wartości służebności przesyłu oraz wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości przez przedsiębiorców przesyłowych. Od początku 2015 r. obowiązuje on wszystkich rzeczoznawców majątkowych zrzeszonych w PFSRM.

Dokument ten ujednolica i porządkuje zarówno sposoby wyceny jak i składniki wartości służebności przesyłu, które to należy wziąć pod uwagę dla prawidłowego i kompletnego ustalenia wysokości wynagrodzenia. Zalecenia zawarte w tym dokumencie bazują na dotychczasowym dorobku orzecznictwa sądowego, zatem pomimo, iż ich stosowanie nie jest obligatoryjne, stanowią istotną wskazówkę dla sądów, biegłych sądowych i stron postępowań.

Istotnym jest, że dokument ten jednoznacznie potwierdza, iż wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu nie sprowadza się wyłącznie do wynagrodzenia za współkorzystanie z nieruchomości obciążonej przez przedsiębiorstwo przesyłowe (czyli po prostu wynagrodzenia za to, że przez konkretny czas przedsiębiorca może korzystać z danej nieruchomości, a właściciel nie może się temu sprzeciwić). Wynagrodzenie to obejmuje bowiem także:

  • szkodę polegającą na obniżeniu wartości nieruchomości związanej z umiejscowieniem na nieruchomości urządzeń przesyłowych (rurociągów, linii energetycznych)
  • wynagrodzenie za prawo dostępu do tych urządzeń (czyli konieczność umożliwienia przedsiębiorcy wjazdu i wejścia na nieruchomość celem np. konserwacji urządzeń)
  • wartość innych szkód, np. utraconych korzyści (np. niemożność uprawiania części działki rolnej).

Istotnym jest też, iż dokument ten jednoznacznie określa sposób ustalania obszaru nieruchomości, który doznaje ograniczeń w wyniku posadowienia urządzeń przesyłowych. Nie ogranicza się on wyłącznie do obszaru niezbędnego dla prawidłowego i bezpiecznego funkcjonowania urządzeń (określonego najczęściej w rozporządzeniach), ale zawiera w sobie obszar, co do którego faktycznie prawo własności właściciela doznaje ograniczeń.

Tak szeroko określony zestaw składników, które rzeczoznawcy powinni brać pod uwagę w ramach wyceny, z pewnością wpłynie korzystnie na wysokość wynagrodzeń przyznawanych właścicielom nieruchomości, co uważam za krok w dobrą stronę.


Skutki nieważności orzeczenia o przepadku mienia

W okresie PRLu w wachlarzu środków prawnych wykorzystywanych przez Państwo celem przejęcia majątku osób prywatnych znajdowała się m.in. instytucja konfiskaty mienia (przepadku mienia) uregulowana dekretem z dnia 22 października 1947 r. o przepadku mienia. Zgodnie z tym aktem prawnym wobec osoby skazanej za przestępstwo istniała możliwość orzeczenia kary dodatkowej w postaci przepadku mienia. W momencie uprawomocnienia się takiego orzeczenia cały majątek skazanego przechodził z mocy samego prawa na rzecz Państwa, oczywiście bez odszkodowania. Powyższa kara dodatkowa była wielokrotnie stosowana wobec osób skazanych za szeroko pojętą działalność niepodległościową.

Po zmianie ustroju osoby skazane za w/w działalność mogły dochodzić, na mocy ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, uznania za nieważne skazujących orzeczeń sądów karnych, w tym także w zakresie orzeczenia kary dodatkowej przepadku mienia. Osoby, które uzyskały orzeczenie o uznaniu za nieważne takiego orzeczenia, mogą żądać zwrotu mienia przejętego przez Państwo na mocy art. 10 pkt 1 w/w ustawy. W odpowiedzi na żądania zwrotu, Skarb Państwa częstokroć występuje do sądów powszechnych z wnioskiem o zasiedzenie takich nieruchomości.

Podstawą tych roszczeń jest ogólna zasada, iż w razie dotknięcia aktu prawnego, czynności prawnej, decyzji administracyjnej lub orzeczenia sądu wadą nieważności, nie wywołują one skutków prawnych ex tunc (czyli od początku). Przyjmując tę zasadę do orzeczeń o przepadku mienia należałoby stwierdzić, iż Państwo nigdy nie uzyskało prawa własności takiego majątku. W związku z powyższym w momencie przejęcia nieruchomości w wyniku orzeczenia o przepadku mienia, Skarb Państwa stawał się posiadaczem samoistnym tej nieruchomości, a termin do jej zasiedzenia rozpoczynał swój bieg. W konsekwencji niejednokrotnie Skarb Państwa stawał się właścicielem takiej nieruchomości na długo przed umożliwieniem osobom represjonowanym uznania wydanych względem nich orzeczeń za nieważne.

Na szczęście dla osób represjonowanych, zarówno orzecznictwo jak i doktryna prawa zdecydowanie odmawiają zasadności tej argumentacji. Sąd Najwyższy wielokrotnie zwrócił uwagę na fakt, iż przedmiotowa regulacja ma charakter wyjątkowy, a roszczenie o zwrot majątku osób represjonowanych staje się wymagalne dopiero w chwili uprawomocnienia się orzeczenia stwierdzającego nieważność orzeczenia o przepadku mienia. Co więcej, w okresie przed uprawomocnieniem się tego orzeczenia Skarb Państwa nie mógł być traktowany jako posiadacz samoistny, zatem termin do zasiedzenia nie rozpoczął biegu. Uzasadnieniem takiej wykładni jest przede wszystkim fakt, iż w innym przypadku ochrona wynikająca z ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. byłaby iluzoryczna, gdyż w rzeczywistości nie dawałaby możliwości zwrotu przejętych nieruchomości (por. np. postanowienie SN z dnia 7 marca 2014 r. sygn. akt IV CSK 437/13).

Wykładnię tę, jako zmierzającą do zniwelowania rażąco krzywdzących skutków nieważnych orzeczeń o przepadku mienia, należy ocenić zdecydowanie pozytywnie.


Zasiedzenie pasa drogowego?

W polskim prawie istnieje pewna grupa nieruchomości, które z mocy ustaw zostały wyłączone z obrotu (tzw. res extra commercium). Nie jest możliwe przeniesienie własności takich nieruchomości, nie jest możliwe również ich zasiedzenie. Do kręgu tych nieruchomości wchodzą m. in. drogi publiczne i rzeki. Od jakiego momentu możemy jednak mówić o uzyskaniu przez nieruchomość przeznaczoną na drogę statusu rzeczy wyłączonej z obrotu? Odpowiedź na to pytanie może mieć zasadnicze znaczenie dla osób, które zostały pozbawione nieruchomości wywłaszczonych na cele drogowe.

Z reguły w niedługim czasie po przejęciu przez Skarb Państwa takiej nieruchomości, zostaje wprowadzona zmiana w ewidencji gruntów polegająca na sklasyfikowaniu nieruchomości jako „droga”. Niejednokrotnie jednak, ze względu na różnorakie problemy prawne lub ze względu na zmianę planów dotyczących budowy drogi, inwestycja nie jest faktycznie realizowana. W takich sytuacjach nie można uznać, iż dana nieruchomość została wyłączona z obrotu – nie przesądza bowiem o tym wpis w ewidencji gruntów, ale faktyczne istnienie na takiej nieruchomości budowli w postaci drogi. Dlatego też, w okresie, w którym budowa drogi pozostaje wyłącznie w planach i zamierzeniach inwestora, jest możliwe nabycie jej własności przez zasiedzenie.

Kolejnym problemem jest rozróżnienie drogi i pasa drogowego. Zgodnie z treścią ustawy o drogach publicznych pas drogowy to grunt, na którym została posadowiona droga, a także inne obiekty budowlane i urządzenia techniczne związane m.in. z obsługą ruchu i zarządzaniem drogą (w tym także zieleń przydrożna). Z powyższego wynika, iż pas drogowy to pojęcie znacznie szersze, obejmujące składniki nie będące drogą w rozumieniu ustawy. W związku z powyższym warto zwrócić uwagę, iż w art. 2a w/w ustawy (na mocy którego rzecz ta została wyłączona z obrotu) jest mowa wyłącznie o drodze, a nie o pasie drogowym. Dlatego też można zaryzykować stwierdzenie, iż z obrotu wyłączona jest wyłącznie droga wraz z częścią pasa drogowego, na którym ta droga jest zlokalizowana, a nie cały pas drogowy.

Co prawda Sąd Najwyższy w niektórych orzeczeniach rozszerza wyłączenie z obrotu także na pozostałą część pasa drogowego, ale rozszerzenie to obejmuje wyłącznie tą część, którą stanowi funkcjonalną, techniczną i przestrzenną całość z drogą publiczną (tak SN w postanowieniu z dnia 22 maja 2014, IV CSK 556/13).

Wniosek z tego taki, iż oznaczenie działki jako „droga” nie wyklucza automatycznie możliwości jej zasiedzenia, zwrotu lub nawet nabycia.


Wybór drogi koniecznej cz. 2

Oprócz zasad, warunków i ograniczeń, o których wspominałem w poprzednim wpisie, Sąd w ramach orzekania o ustanowieniu służebności drogi koniecznej zobowiązany jest do zbadania, z jakiego powodu dana nieruchomość utraciła dostęp do drogi publicznej. W razie ustalenia, iż powodem powyższego była sprzedaż lub inna czynność prawna (np. darowizna, zamiana, podział działki) Sąd powinien przeprowadzić drogę konieczną po tych działkach.

Dla zobrazowania powyższego podam prosty przykład: osoba X jest właścicielem dwóch sąsiadujących ze sobą działek (A i B). Działka A przylega bezpośrednio do drogi publicznej. Aby dojechać do działki B, osoba X przejeżdża po działce A. Osoba X sprzedaje działkę A bez ustanowienia stosownej służebności drogowej. W związku z powyższym działka B nie ma już dostępu do drogi publicznej. Jeśli osoba X wystąpi do sądu o ustanowienie służebności drogi koniecznej, Sąd powinien wyznaczyć tę drogę po działce A.

Uwzględnienie tej okoliczności jest obowiązkowe, niezależnie od tego jaki okres czasu upłynął od dokonania wyżej opisanej czynności prawnej. Nawet fakt korzystania z innego, nieuregulowanego prawnie dojazdu do danej nieruchomości przez kilkanaście lat nie jest w tym przypadku wystarczającym argumentem.

Cel takiej regulacji jest dość oczywisty – chroni ona właścicieli sąsiednich nieruchomości, czyniąc jednocześnie odpowiedzialnymi za utratę dostępu do drogi publicznej strony danej czynności prawnej. W pewnych wypadkach może również zapobiegać celowym nadużyciom.

Oczywiście opisywana zasada nie ma charakteru bezwzględnego – w sytuacji kiedy inne okoliczności (np. bardzo wysokie koszty urządzenia drogi) stoją na przeszkodzie takiemu ukształtowaniu służebności, sąd może wyznaczyć szlak drożny przez inne nieruchomości.


Wybór drogi koniecznej – dylematy sądu

Ustanowienie służebności drogi koniecznej przez sąd zawsze wiąże się z pogorszeniem sytuacji właścicieli działek, po których droga miałaby przebiegać, a jednocześnie z polepszeniem sytuacji osoby żądającej ustanowienia tej służebności. Jednakże to osoba, która żąda ustanowienia drogi koniecznej jest zobowiązana do zapłaty wynagrodzenia i przeprowadzenia odpowiednich prac celem umożliwienia poruszania się po takiej drodze – kwoty pieniężne, które muszą być poniesione w niektórych sytuacjach mogą w skrajnych przypadkach przekroczyć wartość nieruchomości, do której szlak drożny miałby docierać.

Dlatego też przed sądem orzekającym w sprawach dotyczących służebności stoi trudne zadanie wyważenia interesów obu stron postępowania. Niezależnie od wniosków i żądań stron, to sąd jest zobowiązany do wyboru takiego szlaku drożnego, który jak najmniej obciążać będzie nieruchomości, po których ma być przeprowadzony, a jednocześnie zaspokoi potrzeby nieruchomości, która nie posiada dostępu do drogi publicznej.

Katalog okoliczności, które mogą stanowić argument przeciwko poprowadzeniu służebności po konkretnej trasie jest katalogiem otwartym. Dla przykładu można wymienić: przebieg służebności zbyt blisko od ściany budynku mieszkalnego, utrata przez działkę statusu działki budowlanej, długość szlaku drożnego (w porównaniu do innych wariantów), przecinanie przez szlak drożny zbyt dużej ilości działek, skomplikowany przebieg szlaku drożnego (zakręty, załamania, pochyły), istnienie na terenie, po którym miałby przebiegać szlak drożny zabudowań, urządzeń, drzew i innych obiektów, które musiałyby być usunięte.  Wszystkie z powyższych argumentów, mogą być wykorzystywane przez strony postępowania celem odsunięcia groźby poprowadzenia drogi koniecznej po nieruchomości stanowiącej ich własność.

Z drugiej strony Sąd musi wziąć pod uwagę przeznaczenie nieruchomości, która nie ma dostępu do drogi i ustalić jaki dostęp będzie dla niej odpowiedni. Dla przykładu – nieruchomość, na której ma być posadowiony dom jednorodzinny i nieruchomość, na której ma funkcjonować zakład przemysłowy. Pierwsza z działek nie będzie potrzebować drogi dojazdowej o szerokości przekraczającej 4,5 metra, natomiast druga z racji na konieczność dojazdu wielotonowych ciężarówek wymaga dojazdu o szerokości co najmniej 6 metrów.

Na decyzję sądu może też mieć wpływ wysokość wynagrodzenia oraz zakres i koszt prac koniecznych do umożliwienia korzystania z danego szlaku drożnego. W sytuacji gdy wysokość tych kosztów jest tak duża, iż nie można uznać ich za gospodarczo uzasadnionej, sąd nie powinien wyznaczać służebności po takim szlaku drożnym.

Wyważenie interesów uczestników postępowania przy jednoczesnym uwzględnieniu wszystkich okoliczności faktycznych sprawy stanowi główny problem postępowań o ustanowienie służebności drogi koniecznej. A trzeba dodać, iż  istnieje jeszcze szereg dodatkowych warunków i ograniczeń, o których nie wspomniałem w tym wpisie, a o których postaram się napisać w najbliższym czasie.


Kiedy nie można zażądać ustanowienia służebności przesyłu?

1

W dniu 6 czerwca 2014 r. Sąd Najwyższy w uchwale do sygn. akt III CZP 107/13 rozstrzygnął kolejny problem prawny, który istniał na tle wzajemnych relacji decyzji wywłaszczeniowych i służebności przesyłu.

Zagadnienie to sprowadzało się do odpowiedzi na pytanie, czy  zasadnym jest ustanawianie służebności przesyłu gdy przedsiębiorca przesyłowy posiada ostateczną decyzję wydaną na podstawie art. 35 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości (lub też odpowiednich ustaw regulujących te kwestie w późniejszym okresie).

SN uznał, iż w takiej sytuacji nie można żądać ustanowienia służebności przesyłu za wynagrodzeniem. Co prawda brak jest jeszcze pisemnego uzasadnienia tej uchwały, jednakże oczywistym jest, iż rozstrzygnięcie to koresponduje z treścią uchwały III CZP 87/13, o której pisałem tutaj. Jako, iż decyzja administracyjna wydana na mocy w/w ustawy kreuje prawo przedsiębiorcy przesyłowego do korzystania z nieruchomości w takim samym zakresie jak służebność przesyłu, nie ma konieczności regulowania sytuacji prawnej urządzeń przesyłowych (gdyż jest już uregulowana). W związku z tym w takich sytuacjach nie jest spełniony konieczny warunek do złożenia wniosku o ustanowienie służebności przesyłu określony w art. 3052 k.c. Istnienie takiej służebności nie jest konieczne do właściwego korzystania z urządzeń przesyłowych.

Omawiana uchwała SN zamyka dużej części właścicieli drogę do uzyskania wynagrodzenia za ustanowienie na ich nieruchomości służebności. Wymusza również na etapie przedsądowym podjęcie działań celem ustalenia, czy konkretna decyzja została wydana, czy jest ostateczna i czy istnieje możliwość jej wzruszenia.


Decyzja a zasiedzenie – z uzasadnienia uchwały SN

Klika dni temu zostało opublikowane uzasadnienie uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego wydanej do sygn. akt III CZP 87/13. O treści samej uchwały pisałem tutaj.

Sąd Najwyższy rozważył sprawę dość szczegółowo, opisując m. in. jakim zmianom ulegało w latach 1946 – 2008 prawo w zakresie służebności (także przesyłu) oraz wywłaszczenia nieruchomości w drodze administracyjnej. SN jednoznacznie przesądził również, iż decyzja administracyjna o wywłaszczeniu nieruchomości w trybie art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości (a także podobne decyzje wydawane na podstawie kolejnych ustaw wywłaszczeniowych) stanowią trwały tytuł prawny nie tylko do wybudowania urządzeń i wstępu na działkę celem ich konserwacji, ale także do korzystania z  określonej części takiej działki zgodnie z przeznaczeniem tych urządzeń. Co więcej, istnienie takiej decyzji i praw z niej wynikających nie jest ograniczone czasowo. Innymi słowy, zakres uprawnień przedsiębiorcy wynikający z takiej decyzji administracyjnej jest taki sam jak ze służebności przesyłu.

A jaki ma to wpływ na możliwość zasiedzenia? Zasiedzenie jest możliwe, gdy konkretny podmiot nie ma tytułu prawnego do władania/korzystania z nieruchomości, a mimo to przez określony czas nią włada lub z niej korzysta. W związku z istnieniem w/w decyzji administracyjnej, przedsiębiorca ma tytuł prawny do korzystania z nieruchomości (w zakresie identycznym jak przy służebności przesyłu), zatem o zasiedzeniu nie może być mowy.

Zaskoczyło mnie, iż SN analizując kwestię zasiedzenia, odniósł się dość negatywnie do koncepcji służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu. Ta koncepcja była podstawą wydawania przez sądy orzeczeń o zasiedzeniu przez przedsiębiorców przesyłowych służebności przesyłu jeszcze przed wprowadzeniem tego ograniczonego prawa rzeczowego do polskiego systemu prawnego w 2008 r. SN zauważył, iż ta koncepcja powstała w związku z faktem, iż przed 2008 r. dochodziło do zawierania umów o ustanowienie służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu pomiędzy właścicielami nieruchomości a przedsiębiorcami przesyłowymi. Czym innym jest natomiast możliwość zawarcia umowy kreującej prawo osobiste dla przedsiębiorcy (podlegające nawet wpisowi do kw), a możliwość zasiedzenia ograniczonego prawa rzeczowego nieznanego w tamtym okresie prawu rzeczowemu. Katalog praw rzeczowych jest ściśle określony i nie ma możliwości jego pozaustawowego rozszerzenia.

Wniosek z tego taki, iż SN niejako „przy okazji” wypowiedział się krytycznie o możliwości nabycia służebności przesyłu przez zasiedzenie przed 2008 r.! Niestety ten problem jest nadal otwarty, a na jego rozstrzygnięcie należy poczekać aż do wydania stosownej uchwały przez składu 7 sędziów SN.

Niedawno ukazała się  kolejna uchwała SN wydana do sygn. akt III CZP 107/13, której treść koresponduje z omawianą przeze mnie uchwałą. Ale o tym w kolejnym wpisie.


Zakaz bez sankcji cd.

beelitz-heilstatten-4

Kontynuując wątek zakazu określonego w art. 34 ust. 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami, chciałbym zwrócić uwagę na znacznie ograniczony zakres jego obowiązywania.. Zakaz ten rozciąga się bowiem wyłącznie na okres trwania postępowania administracyjnego dotyczącego prawidłowości nabycia nieruchomości przez Skarb Państwa.

Zakaz ten nie obowiązuje zatem w postępowaniu dotyczącym zwrotu wywłaszczonej nieruchomości, która stała się zbędna na cel wywłaszczenia. Dlaczego? Ponieważ to postępowanie nie dotyczy ustalenia, czy nieruchomość została nabyta zgodnie z prawem.

W sytuacjach, w których nieruchomość objęta sporem została nabyta w drodze czynności cywilnoprawnej lub na mocy orzeczenia sądu cywilnego (np. w związku z zasiedzeniem), omawiany zakaz zbywania nieruchomości również nie obowiązuje. W takich sytuacjach do rozpoznania sprawy jest bowiem właściwy sąd cywilny, a nie organ administracji publicznej.

Zakaz ten dotyczy praktycznie wyłącznie postępowań administracyjnych dotyczących stwierdzenia nieważności decyzji wywłaszczeniowych. Jednak w momencie wydania ostatecznej decyzji przez organ wyższego stopnia, zakaz przestaje obowiązywać. Nie obowiązuje zatem w postępowaniu sądowoadministracyjnym, które toczy się w wyniku zaskarżenia takiej decyzji do właściwego sądu administracyjnego.

Takie ukształtowanie zakresu obowiązywania omawianego zakaz czyni ochronę byłych właścicieli bardzo iluzoryczną.


  • Witaj!

    Cieszę się, że w natłoku informacji, stron, blogów i forów internetowych udało Ci się trafić na mój blog.
    Liczę, iż znajdziesz tutaj szereg interesu-
    jących informacji i staniesz się regularnym gościem.
    Zachęcam Cię do zadawania pytań i komentowania wpisów -
    sprawi to, że mój blog stanie się o wiele bardziej wartościowy i interesujący.

  • Najnowsze komentarze

  • © 1996-2010 Zwrot Nieruchomości. Wszystkie prawa zastrzeżone.
    ,